The U.S. government needs some more time to get to the bottom of the UFO mystery. That's the main take-home message from the highly anticipated UFO report released Friday (June 25) by the Pentagon Details. UFO Reports 1997 to 2009 in the UK, showing dates and times, location and a brief description of the sighting. Unidentified Flying Object (UFO) reports 1997 to 2009. Obserwuj nas w Wiadomościach Google. "UFO" - taki tytuł nosi czteroodcinkowy serial dokumentalny, który wyprodukował J.J. Abrams, twórca "Zagubionych", "Star Treka" i filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy". Stworzony dla stacji Showtime serial zgłębia fenomen UFO i przypadki jego zaobserwowania, do jakich doszło na przestrzeni Niedawno opublikowany raport Pentagonu dotyczący spotkań pilotów z UFO miał ujawnić szokujące fakty o spotkaniach z UFO, ale okazał się strzałem z kapiszonów. Tymczasem brytyjski dziennik „The Sun” dotarł do tajnych dokumentów Pentagonu, w których opisane są m.in. spotkania z kosmitami, zjawiska paranormalne oraz porwania przez kosmitów. Znajduje się w nim W opublikowanym w ubiegłym roku raporcie amerykańskich służb wywiadowczych zidentyfikowano 144 przypadki obserwacji tajemniczych zjawisk z lat 2004-2021, z czego 143 pozostają bez 50 items. Page 1 of 2. 1PK. Box. 62-1200. LED Landscape Flood 6W - 3000K - Bronze Finish - 120V: 1PK. Box. Wattage 80W/100W/120W and CCT Selectable 3K/4K/5K LED QH63UX0. Stają przy łóżku i patrzą ogromnymi, owadzimi oczami. Nie można krzyknąć, nie można się nawet poruszyć. Zaczyna się koszmar, który będzie trwat jeszcze po przebudzeniu... Diane Thai, drobna brunetka, tuż po czterdziestce. Od kilku lat miewa nocne wizyty niskich, chudych. Pod hipnozą opowiada szczegóły. To nie są ludzie - Czuję odrętwienie i ociężałość. Tak jakby mnie podnoszono. Nie mogę tego powstrzymać... Trafiam do jasnego pomieszczenia. Leżę na stole. Jest zimno. Otwierają się drzwi. Wchodzą! - Nie są ludźmi. Wyglądają jak skrzyżowanie owadów z gadami. Zaczynają mnie badać - to słowa innej ofiary nocnych gości, 45-letniego Teda. Sny o istotach zabierających go ź łóżka wprost do jasnej sali miewa od chwili, gdy skończył 3 lata. Straszne pamiątki Amy to wykształcona, niespełna 50-letnia kobieta, matka dwóch córek. W swoim dzienniku w styczniu 1971 roku zanotowała: „Boję się. Coś nieznanego i potężnego ciągnie mnie ku sobie". Od tego czasu miewa niesamowite sny, w których małe, szare istoty o owadzich oczach zabierają ją (przemieszcza się wówczas lewitując) do jasnego pomieszczenia, w którym dokonują na niej zabiegów medycznych. Jej przeżycia uwiarygodnił przypadkowy świadeK, który oniemiał widząc pewnej nocy Amy w koszuli „wylatującą" powoli przez okno, w pozycji na wznak, po powrocie do łóżka i przebudzeniu Amy ma mgliste wspomnienia, ale także bardzo konkretne pamiątki po sennych koszmarach; nacięcia na ciele, ślady po igłach, nawet wszczepione pod skórę drobne przedmioty, które wprawiają w zdumienie lekarzy. Czy Amy jest chora psychicznie? Czy Okalecza się i opowiada pod hipnozą fantazje, w które wierzy? A może to... Jawa? Ten sam sen Kiedy 19-letnia Lydia obudziła się w środku nocy, zdała sobie sprawę, ze ktoś jest w sypialni. W rogu stała istota o ogromnych, ukośnie osadzonych oczach. Miała słomiane włosy i płaszcz. Lydia krzyknęła z przerażenia i... natychmiast zasnęła. Sen, który jej się przyśnił, mogliby równie dobrze zrelacjonować Ted, Diane czy Amy. Podobnie jak kilkaset (!) nie znających się osób, które podczas hipnozy przedstawiają ten sam przerażający scenariusz powracającego koszmaru. Wiedźma powraca Badani są przekonani, że fakty ujawniane pod hipnozą miały miejsce naprawdę. Opisują tak samo uprowadzenie z sypialni, wygląd istot i rodzaj wykonywanych badań. Niektóre z opisywanych zabiegów medycznych są zbieżne w najdrobniejszych szczegółach. Ofiary opisują np. identyczne narzędzia (zupełnie inne niż te używane przez ludzi), mimo że nie znały relacji innych „porwanych". Opowieści o istotach odwiedzających ludzi podczas snu znane są od stuleci. W XVIII i XIX wieku inaczej się „gości" określało. Dziś mówimy: „kosmici", „obcy", „humanoidzi" lub „szaraki". Kiedyś używano poczciwego słowa „wiedźma". Marudzącym dzieciom mówiono: „Śpij, bo zabierze cię stara wiedźma". Po kogo przyjdzie dzisiejszej nocy?Ewa Jabłońska Super Express 10 - 11 luty 2001Podziękowania dla Daisy za udostępnienie artykułu :)Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji. Komentarze · Dodaj komentarz IteratorZX81(2008-08-14 04:52:00) #597 📧 pw | 👮 raportMi to się też czasami zdarza, ale się nie boję. Widziałem w życiu zbyt wiele dziwnych rzeczy, aby się 05:30:59) #599 | 👮 raportKosmici przychodzą w nocy aby nas (ludzi) badać....tak, ale po pierwsze: czy są jakieś ślady ich statku, którym musieli wylądować??? Po za tym, dlaczego zabierają tylko Amerykanów, czy Anglików co wynika z imion "porwanych"??? A ta lewitacja? "przypadkowy świadeK, który oniemiał widząc pewnej nocy Amy w koszuli „wylatującą" powoli przez okno, w pozycji na wznak"-przecież to śmieszne!!!OdpowiedzMArtu$(2009-01-17 11:52:15) #2008 | 👮 raportJa tam wierze w inne cywilizacje, i to bardzo mozliwe, ze nas badaja, ale własnie dlaczego w szczegolnosci Amerykanów ? Kazdy wie zo to idioci, ktorzy tylko szukaja nowych sensacji ... Nie wiem na razie co o tym T.(2009-03-15 17:10:52) #2555 | 👮 raportTo nie są żadne wizyty obcych, jest to tak zwany paraliż senny. Nie możemy się wtedy poruszyć, krzyknąć nic i widzimy różne rzeczy są to wszystko halucynacje. Żeby pozbyć się paraliżu najlepiej skupić się na dużym palcu u nogi i próbować nim poruszyć wtedy wszystko 19:28:53) #6825 | 👮 raportJa wierze że kosmici porywają i badają. pytanie brzmi dlaczego to robią. Czego szukają w ludzkim ciele co sprawdzają?. Czy jak tego nie znajda dlatego odsyłają tych porwanych spowrotem do ich domu. Jeśli znajda to zabiorą ze sobą tą osobę. Dlaczego najczęściej amerykanów według mnie amerykańscy naukowcy stworzyli coś przy pomocy kosmicznego DNA gdy zdobyli ciała obcych po katastrofach statków kosmicznych takich jak w Roswell. Albo kilku kosmitów żyje na ziemi i ich szukają kto wie albo szukają sposobu jak najlepiej nas zabić wiele może być powodów dlaczego badają 11:11:31) #7251 | 👮 raportPolecam książkę: UFO. 50 tajemniczych lat. Przeczytałam ją i teraz aż boję się zasnąć. Początek jest nudny, ale od rozdziału 5 zaczynają się opowieści "skontaktowanych" i "uprowadzonych". Niektóre opisy są tak dziwne, a zarazem straszne, że nie wiem co o tym myśleć, tym bardziej, że według autora, ONI wcale nie mają dobrych zamiarów względem nas. Mówią, że przychodzą w pokoju, ale badają nas dla innych celów i ja jestem już bardziej skłonna uwierzyć w złych, niż w 17:21:47) #7893 📧 pw | 👮 raportKosmici najczęściej "odwiedzają" Amerykanów tylko z tego powodu, że USA jako twór sztuczny (wszak początkowo był tylko bardzo oddaloną kolonią) nie wypracował sobie własnej mitologii. W krajach słowiańskich mamy zmory i dusiołki, w państwach germańskich i skandynawskich podobne im stwory, a w Ameryce właśnie kosmitów. Rodzime "wierzenia kontynentu" zamknięto w 13:45:13) #7965 | 👮 raportJedno pytanie. Czy komuś się czasem zdarza,że jak jest sam w ciemnym pokoju, to odczuwa czyjąś obecność? Odpowiedz | Zobacz odpowiedzi (1)marrcinn(2016-02-10 22:53:24) #14105 | 👮 raporttak jeśli dużo czytasz o tym itd teraz nie czytam nie odnosze takiego wrazenia gdy czytalem o tym npo duchach to czasem wiało chłodem i czułem kogoś obecność DODAJ ODPOWIEDŹKonrad(2017-10-06 22:47:19) #37366 | 📧 email | 👮 raportWczoraj w nocy czułem praktycznie to samo. Dodam że nie spałem wtedy. Czułem odretwienie, brak możliwości jakiegokolwiek ruchu, czułem się jakbym lewitował, i słyszałem dziwny dźwięk, jakby to był dźwięk laserów które mnie porywają. Tylko w przypadku od innych, miałem oczy zamknięte i nie mogłem ich otworzyć, walczyłem sam ze sobą kilkadziesiąt sekund by otworzyć oczy, i w chwili gdy je otworzyłem, wszystko znikło, na nowo miałem kontrolę ruchową nad swym ciałem. Może to i dziwnie brzmi, ale nie wydaje mi się by było to coś normalnego OdpowiedzMarekUK(2018-04-02 6:40:14) #38189 | 📧 email | 👮 raportONI przychodzą nocą... Stają przy łóżku jak w hipnozie... i patrzą w przeciwnym kierunku. Nie można krzyknąć, nie można się nawet poruszyć. To nie są ludzie! Czuję odrętwienie i ociężałość. Tak jakby mnie podnoszono. Nie mogę tego powstrzymać... Wiem, że nie śpię, wiem, ze nie jest to sen ponieważ kontroluję sytuację (słyszę, widzę i czuję obecność). Kilka miesięcy temu: Kobieta w długim nakryciu z długimi rozpuszczonymi włosami stała obok mojego łóżka, pozwoliła mi zasnąć - fizycznie nie mogłem nic więcej wykonać, jak tylko poruszyć powiekami i lekko unieść głowę. Wczoraj: mogłem poczuć lekkie kołysanie i unoszenie się nad łóżkiem - to nie była zła energia, nie ma strachu i nie ma problemu, ale jest ciekawość i brak wytłumaczenia! Co to, kto to i dlaczego odwiedza mnie w nocy?! To nie był sen, to nie jest wymysł wyobraźni. Jest jakiś inny wymiar energii, materii? Jak wytłumaczyć obecność?Odpowiedz | Zobacz odpowiedzi (1)kamil838(2019-12-17 22:30:50) #40182 | 👮 raportDo mnie też przychodzą raz na jakiś czas też nie mogę się ruszyć tylko ich nie widzę mają jakieś urządzenie które pozwala im się ukryć ale nie do końca bo widać jak by przezroczystą wodę jak by gorące powietrze się unosiło nie wiem co mi robią ale odkąd za czeli przychodzić to na czole pojawiła się linie jak by pękła mi czaszka na początku była jedna tera jest więcej na początku się śmiałem z tego ale zaczynają oni mnie wkurzać czego oni chcą ostatnio byli to próbowałem do nich gadać żeby mnie zostawili w spokoju jednego razu było to ze 2 lata temu miałem dziwny sen obudziłem się w jakieś sali na stole wokół mnie stali dziwne zielone istoty przestraszyłem się trochę i z kopa jednemu przy***ałem ale reszta mnie złapała a jeden z niech jakimś dziwnym urządzeniem mi przywalił po przebudzeniu głowa dziwnie mnie bolała nie tak normalnie tylko w jednym miejscu jak by ktoś uderzył mnie małym okrągłym młotkiem dokładnie w jedno miejsce reszta głowy mnie nie bolała tylko jedno miejsce tak sobie myślę może spróbować ich złapać może prądem na foto komórkę .DODAJ ODPOWIEDŹ Zanim napiszesz komentarz, zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy. Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji. GILDAS BOURDAIS UFO 50 Tajemniczych lat ( Przełożył Halina Natorf) WSTĘP Od pięćdziesięciu lat spotykamy się z tysiącami napływających z całego świata... GILDAS BOURDAIS UFO 50 Tajemniczych lat ( Przełożył Halina Natorf) WSTĘP Od pięćdziesięciu lat spotykamy się z tysiącami napływających z całego świata relacji na temat nie zidentyfikowanych obiektów latających. Znaczna część tych relacji pochodzi od doświadczonych pilotów, zarówno cywilnych, jak i wojskowych, policjantów, żandarmów. W książce znajdą się również zeznania kosmonautów, a są to ludzie, których trudno posądzać o mitomanię. Mimo to ośrodki władzy uporczywie przemilczają cały ten problem lub negują autentyczność obserwacji. Co jest przyczyną takiej postawy wobec ogromu świadectw? Czyżby wojskowym i politykom zależało na zachowaniu tych tajemnic dla siebie? A może celowo ukrywa się przed nami dowody istnienia istot myślących we wszechświecie? Pytania te wydają się ze wszech miar uzasadnione. Pierwszą falę obserwacji dotyczących "latających talerzy" odnotowano w Stanach Zjednoczonych w czerwcu 1947 roku. W następnych latach zjawisko to rozszerzyło się na cały świat. Jednak czynniki wojskowe, chcąc opanować emocje, od początku podawały w wątpliwość relacje świadków. Po opublikowaniu w USA w roku 1969 raportu komisji Condona, negującego istnienie latających obiektów i istot pozaziemskich, zainteresowanie społeczne tym problemem znacznie zmalało. W 1972 roku emocje ponownie wzrosły za sprawą astronoma Allena Hyneka. Były doradca naukowy Sił Powietrznych USA, który przez blisko dwadzieścia lat odnosił się sceptycznie do najbardziej nawet wiarygodnych relacji świadków, oświadczył, że obiekty te istnieją! Problem zaczął się znów komplikować, kiedy kilka lat później wielu ufologów (z angielskiego unidentified flying object -nie zidentyfikowany obiekt latający, skrót UFO) zgłaszało coraz więcej wątpliwości wobec wciąż rosnącej liczby relacji -osobliwych, często absurdalnych, niekiedy groteskowych. Hipoteza o obecności na naszej planecie kosmonautów z innych światów wydawała się coraz trudniejsza do udowodnienia. I nagle nastąpił zasadniczy zwrot. Najpierw w Stanach Zjednoczonych, a następnie w Europie i innych krajach świata. Ustawa o wolności informacji (Freedom of Information Act - FOIA), która weszła w życie w USA w 1974 roku, zmusiła władze do stopniowego ujawnienia -często w wyniku ostrych batalii prawnych -pokaźnej liczby dokumentów. Dziś dostępnych jest z tego zakresu blisko 30 tysięcy stron. Dokumenty pochodzą z archiwów armii amerykańskiej, FBI, CIA oraz Departamentu Stanu. Istnieją podejrzenia, że to jeszcze nie wszystko. Udostępnione materiały zostały skrupulatnie wyselekcjonowane lub ocenzurowane. Mimo to wnikliwe przestudiowanie tych tysięcy raportów, listów i wspomnień wyraźnie sugeruje, iż władze wiedziały, o co tu naprawdę chodzi, co najmniej od 1947 roku. Dowodzi to również, że służby wywiadowcze i wojskowe uprawiały zawsze politykę otaczania tych zagadnień tajemnicą. W tym samym czasie, kiedy zaczęto ujawniać tę całą bezprecedensową masę dokumentów, pojawiły się nowe relacje, które ożywiły dawne pogłoski o przejęciu pod koniec lat czterdziestych, w wielkim sekrecie, uszkodzonych UFO. Najbardziej znanym, aczkolwiek budzącym kontrowersje przypadkiem, pozostaje sprawa Roswell, której poświęcony jest jeden z rozdziałów tej książki. Ale to jeszcze nie wszystko. W ostatnich latach pojawiły się dwa nowe aspekty problemu istnienia UFO i obecności istot pozaziemskich na naszej planecie. Po pierwsze, chodzi o wzrastającą liczbę relacji osób porwanych na pokłady pojazdów kosmicznych, po drugie zaś o znajdowanie w pobliżu miejsc, w których zaobserwowano UFO, bestialsko zmasakrowanych zwłok zwierząt z wytoczoną z nich krwią, pokrojonych z chirurgiczną precyzją, przy czym w przypadkach tych brak było jakichkolwiek śladów, które pozwoliłyby je wytłumaczyć. Niniejsza książka nie aspiruje do definitywnej analizy ani nie przesądza omawianego w niej problemu. Jej celem jest dostarczenie Czytelnikowi nie wyjaśnionych, rozproszonych i trudno dostępnych informacji. Odnosi się to zarówno do pierwszych fal obserwacji amerykańskich, jak i do nowych, nieoczekiwanych zwrotów w dziedzinie ufologii. Dzieje nowożytne otwiera w XVI wieku bezprecedensowy szok kulturowy - heliocentryczna teoria Kopernika i Galileusza: Ziemia przestaje być centrum świata, staje się drobną cząstką nieskończonej przestrzeni. Potwierdzenie skrzętnie dotychczas ukrywanego istnienia cywilizacji pozaziemskich może stać się jeszcze większym szokiem. A może znajdujemy się w przededniu odkrycia nowej karty w dziejach ludzkości?... ROZDZIAŁ 1 Goście z kosmosu wśród nas? Dziewiątego sierpnia 1995 roku czołowe miejsce w dzienniku "Le Monde" zajęła "zagadka nie zidentyfikowanych obiektów latających": Psoty pewnego UFO poważnie zakłóciły ruch na lotnisku ( San Carlos de Bariloche w ośrodku sportów zimowych położonym na pierwszych pasmach Andów. Wydarzenie to, trwające blisko piętnaście minut w nocy z 1 na 2 sierpnia, zaobserwowało i dokładnie opisało kilkunastu świadków, w tym Jorge Polanco, pilot samolotu linii lotniczej Aerollineas Argentinas, który właśnie podchodził do lądowania. Usiłując zbagatelizować znaczenie informacji, dziennikarz twierdzi, iż zagadnienie istoty UFO "najprawdopodobniej nieprędko zostanie zbadane naukowo", pozostawiając pole do popisu bujnej wyobraźni "amatorów innych światów". Więcej do powiedzenia niż "Le Monde" miała w tej sprawie Agence France Presse (AFP -Francuska Agencja Prasowa). Wydarzenie nastąpiło faktycznie wieczorem 31 lipca o godzinie czasu miejscowego. Wszystko się zaczęło -głosi depesza -gdy maszyna -lot 674 linii Aerolineas Argentinas z Buenos Aires -ze stu dwoma pasażerami i trzema członkami załogi na pokładzie podchodziła do lądowania na pasie lotniska w Bariloche, modnym ośrodku sportów zimowych na pierwszych pasmach Andów (...) "Aby uniknąć kolizji z nie zidentyfikowanym obiektem latającym, pilot był zmuszony do wykonania desperackiego manewru" -twierdzi kilku członków argentyńskich wojskowych sił powietrznych. Zeznania potwierdza major Jorge Oviedo, który także "widział UFO". Według niego "w tym czasie w całym mieście zgasły światła, a przyrządy miernicze na lotnisku wręcz oszalały". Kilku mieszkańców oświadczyło, że tuż przed awarią elektryczności również zauważyli UFO. AFP cytuje pilota Jorge Polanco: W chwili gdy wykonywałem ostatnie podejście, zobaczyłem zbliżające się do nas z ogromną prędkością białe światło, które j zatrzymało się nagle w odległości zaledwie stu metrów. Kiedy j wznowiłem manewr, obiekt poruszał się wzdłuż krzywej naszego zejścia, a następnie leciał równolegle do naszej trasy. Po chwili latający talerz wielkości samolotu rejsowego zmienił barwy: na jego krańcach pojawiły się dwa zielone światła, w centrum zaś jedno -pomarańczowe.. światła te zapalały się na przemian. Gdy podchodziłem do lądowania, na pasie zgasło nagle oświetlenie. Byłem zmuszony wznieść się ponownie na wysokość trzech mil. UFO wciąż mi towarzyszyło, wznosząc się z niesamowitą prędkością. Nie wierzyłem własnym oczom: UFO nie poruszało się zgodnie z uznanymi prawami fizyki i natury. Kiedy na ziemi pojawiły się światła, przystąpiłem na nowo do schodzenia. UFO zniknęło z ogromną prędkością. A może UFO to przysłowiowe potwory morskie pojawiające się w sezonie ogórkowym, by trafić na pierwsze strony gazet i zapewnić im odpowiedni nakład? Czy zresztą dziś spotyka się UFO? Sceptycy wszelkiej maści negujący zapamiętale istnienie zjawisk wykraczających poza wąskie granice racjonalizmu usiłują przekonać nas, że "latające talerze" wyszły z mody. Na ich nieszczęście rzeczywistość jest zgoła inna, o czym świadczy seria niedawnych wydarzeń. Nie tylko spotykamy się nadal na całym świecie z UFO, ale co więcej, relacje na ich temat często pochodzą od ekspertów, takich jak piloci rejsowi czy oficerowie sił powietrznych niektórych najbardziej rozwiniętych krajów.. Autentyczność wydarzenia z 31 lipca 1995 roku nie budzi najmniej szych wątpliwości ze względu na liczbę świadków i ich rangę. Dyrektor lotniska, major Oviedo, potwierdza zeznania pilota dotyczące nagłego zgaśnięcia świateł na pasach startowych: "...w czasie awarii elektryczności uległa przerwaniu łączność radiowa. Miasto zostało pogrążone w ciemnościach". Wszystko to trwało 15 minut, ale Boeing 727 miał całą godzinę opóźnienia. Jeden z pasażerów, dziennikarz Mariano de Vedia z gazety "La Nación", twierdzi, że odczuł manewr pilota, lecz musiał zadowolić się wyjaśnieniem załogi powołującej się na awarię elektryczności na lotnisku. Kabina była jasno oświetlona i pasażerowie nie dostrzegli UFO. Piloci jednak dość dokładnie opisali obiekt. Jorge Polanco mówi o "odwróconym latającym talerzu wielkości Boeinga 727, emitującym potężne, oślepiające światło". Świadectwo to potwierdzają drugi pilot, Carlos Dortona, i mechanik pokładowy, Jorge Allende. Roberto Benavente, pilot linii lotniczych Aerolineas Argentinas, odbywający ten lot w charakterze pasażera, ale przebywający wraz ze swymi kolegami w kabinie pilota, również przytacza kilka szczegółów dotyczących incydentu: "Trzech członków załogi i ja wyraźnie widzieliśmy jakiś obiekt podobny do samolotu, lecący równolegle do naszego 727. Miał trzy światła: zielone na krańcach i rotacyjne pomarańczowe pośrodku". Roberto Benavente dodaje, że pilot powiadomił wieżę kontrolną o obecności "świateł". Kontroler potwierdza, że też je widział. Ruben Cipuzak, pilot powietrznej straży granicznej, który patrolował w pobliżu, także dostrzegł UFO obok Boeinga i informował samolot: "Widzę coś. Nie wiem, o co chodzi, ale to «coś» podąża za wami" (l). Zdarzenie w Bariloche nie jest w Argentynie przypadkiem odosobnionym. 11 sierpnia 1995 roku zaobserwowano UFO na niewielkiej wysokości nad miastem Cutral-Co położonym w odległości 900 kilometrów na południowy zachód od Buenos Aires. Według relacji dyrektora szkoły, Luisa Luny, gdy przelatywał latający talerz, w całym mieście nastąpiła awaria elektryczności: "Ujrzeliśmy na niebie bardzo intensywne błękitne pulsujące światło zbliżające się w naszym kierunku. Pojazd zatrzymał się na wysokości trzech metrów od ziemi i przez kilka sekund pozostawał nieruchomy". Strażak Ismael Parada i jego żona twierdzą, że gdy chcieli zbliżyć się do pojazdu, nie mogli uruchomić samochodu. Kolejne zdarzenie miało miejsce w środę 16 sierpnia wieczorem w mieście Caeta Olivia leżącym na samym południu Argentyny, w prowincji Santa Cruz . Operator telewizyjny Pablo Mouesca twierdzi, że w obecności swojej córki i kilku sąsiadów sfilmował UFO: "Przez obiektyw mojej kamery widziałem wyraźnie zmieniające się światła -czerwone, błękitne i żółte -a także dziwny przedmiot w kształcie sześcianu". Ufolodzy argentyńscy odnotowali od początku roku 25 podobnych przypadków. W ciągu 1994 roku zaobserwowano ich ogółem 124. Listopad 1989: inwazja UFO na Belgię Od 1947 roku zauważono, że w niektórych okresach pojawianie się UFO jest szczególnie intensywne. Sygnały na ten temat, zarówno z poszczególnych regionów świata, jak i z kilku miejsc na kuli ziemskiej równocześnie, są znacznie częstsze niż zazwyczaj. Cechami charakterystycznymi fali obserwacji w Belgii w 1989 roku były jej intensywność i zasięg. Fakt ten obala tezę, że zjawisko ma charakter socjopsychologiczny. Zwrócił na to uwagę fizyk Auguste Meessen, profesor uniwersytetu katolickiego w Louvain, jeden z wybitnych członków Belgijskiego Stowarzyszenia Badań Zjawisk Kosmicznych (Societe belge d'etude des phenomenes spatiaux -SOBEPS) . Początek fali belgijskiej opisuje on w następujący sposób: "W pamiętną środę 29 listopada 1989 roku odnotowano w ciągu kilku godzin w niewielkim regionie wiele obserwacji -co najmniej 125 przypadków". Tyle obserwacji w ciągu jednego wieczoru to, według profesora, "olśniewający początek"! Warto podkreślić wyjątkową zgodność relacji. Wszyscy świadkowie mówią o latających pojazdach w niczym nie przypominających "talerza". Opisują obiekty w kształcie trójkąta, rombu lub "latającego skrzydła bez ogona". Olbrzymie belgijskie UFO nie wydawały żadnych dźwięków. Niektórzy obserwatorzy słyszeli brzęczenie lub słaby świst. Leciały nisko, bardzo powoli, mogły pozostawać w bezruchu, pochylać się, obracać gwałtownie, zachowując pozycję horyzontalną, by w końcu oddalić się z wielką prędkością. Dolna część tych osobliwych pojazdów kosmicznych była płaska, niektóre zwieńczone były kopułą. W kopule "koloru aluminium" znajdowało się kilka prostokątnych, oświetlonych pomarańczowo "iluminatorów". UFO, wyposażone w potężne reflektory oświetlające ziemię, otoczone były różnobarwnymi światłami, a od spodu migotało coś, co przypominało policyjnego "koguta". Według Auguste'a Meessena ruchom UFO towarzyszyły zjawiska fizyczne w środkach lokomocji na ziemi: zatrzymanie pracy silników, gaśnięcie świateł, całkowite wyłączenie systemu elektrycznego, zakłócenia w odbiorze radiowym, przerwanie łączności radiowej w samochodach policyjnych i samolotach. "Za każdym razem gdy, UFO się oddalało, wszystko wracało do normy" -dodaje uczony. Jeden ze świadków mówi o emitowaniu przez nieruchome UFO dwóch bardzo cienkich i bardzo długich, wysyłanych w przeciwstawnych kierunkach, wiązek czerwonego światła. Auguste Meessen dostrzega w tym podobieństwo do pewnej obserwacji dokonanej w Stanach Zjednoczonych. Chodziło wówczas o wiązkę białych świateł. Detektor indukcji magnetycznej odnotował w czasie trwania tego zdarzenia sygnał o częstotliwości około dziesięciu cykli na sekundę. "Widziałem ten zapis -mówi belgijski uczony -sygnał był prawie sinusoidalny, lecz nieregularny, co skłoniło mnie do rozważenia możliwości emisji radiowej na falach ultrakrótkich -ELF. Te dwie przeciwstawne wiązki stanowiły więc swego rodzaju powstałą w wyniku jonizującej radiacji dwubiegunową antenę, tworząc plazmę przewodzącą" . Najwcześniejsze obserwacje odnotowano w regionie Eupen w pobliżu granicy niemieckiej. Jeden z pierwszych świadków, przebywający na posterunku granicznym na autostradzie E 40 żandarm J., zobaczył, jak zbliża się w jego kierunku "błyszczący obiekt" lecący na niewielkiej wysokości i wyposażony w bardzo silne reflektory. "Znajdował się jakieś 500 metrów ode mnie. W pierwszej chwili pomyślałem, że to helikopter, dziwiąc się, dlaczego leci tak nisko, ma takie reflektory i porusza się z tak minimalną prędkością nie większą niż 60-70 km/godz. Ponadto pojazd leciał wzdłuż autostrady". Czyżby tak gwałtowny najazd gości niebiańskich miał coś wspólnego z wyjątkowym oświetleniem autostrad belgijskich? Po zapoznaniu się ze wszystkimi relacjami odnosi się wrażenie, że mamy tu do czynienia z zaplanowaną i zakrojoną na szeroką skalę operacją, na którą tajemniczy przybysze z nieznanych nam przyczyn wybrali właśnie Belgię. Inna cecha tych wizyt polega na tym, że nie odbywają się one na rozkaz. Udowodniło to fiasko pewnej operacji ufologów belgijskich. Zorganizowali oni mianowicie w czasie weekendu wielkanocnego w 1990 roku polowanie na UFO. W operacji brało udział wielu ludzi, a siły powietrzne oddały nawet do dyspozycji uczestników dwusilnikowy samolot wyposażony w kamerę na podczerwień. Wszyscy wrócili tej nocy z pustymi rękami. W ciągu całego wielkanocnego weekendu -donosi dziennik "Liberation" -eksperci usiłowali wyjaśnić zagadkę nie zidentyfikowanych obiektów latających, obserwowanych przez licznych świadków od listopada. Poza emocjami wywołanymi ukazaniem się księżyca operacja poniosła fiasko: nie znaleziono najmniejszego śladu... Belgijska dokumentacja zawiera nie tylko pokaźną liczbę zeznań, ale także materiały fotograficzne i filmy wideo. Jedno z najlepszych zdjęć, wykonane w Petit-Rechain w prowincji Liège na początku kwietnia 1990 roku, poddano bardzo wnikliwej analizie z digitalizacją za pomocą skanera. Pozwoliło to stwierdzić obecność na tle nocnego nieba na wysokości około 150 m trójkątnego obiektu z trzema białymi światłami po bokach i jednym czerwonym pośrodku (patrz: wkładka fotograficzna). Autentyczność zdjęcia była kwestionowana. Zespół Belgijskiej Królewskiej Szkoły Wojskowej pod kierunkiem profesora Marca Acheroya poddał ten zdygitalizowany obraz kilku obróbkom, utrwalając kontrasty, wykonując próbę na "fałszywe kolory" oraz filtrację w celu wyciszenia "szumów". Doświadczenia te potwierdziły obecność trójkątnego materialnego ciała. Zadziwiająca jest struktura "ogni". "Niektórzy porównywali je do strumieni plazmy" -pisze profesor Acheroy we I wstępnym raporcie . W końcowej notatce z 13 grudnia! 1993 roku zachowuje ostrożność w formułowaniu opinii! o autentyczności tego dokumentu, ale dodaje, że "do chwili I obecnej nie można udowodnić, iż dokument może być falsyfikatem w odróżnieniu od pozostałych udostępnionych nam przez SOBEBS, ewidentnie «sfabrykowanych»" . Dodajmy, że wspomniane materiały zostały rzeczywiście sfabrykowane przez belgijskich ufologów i miały służyć za kontrargument. François Louange, ekspert francuski zajmujący się obrazami satelitów cywilnych i wojskowych, wyrazi w październiku 1993 roku, po wnikliwej analizie zdjęcia, swoją osobistą opinię na ten temat. Według niego "nie ma tu oszustwa i świadek rzeczywiście sfotografował materialny obiekt na niebie". Specjalista konkluduje: "Jeśli zebrać wszystkie dostarczone przez świadków dane, nasuwają się tylko dwie hipotezy: utajniony aparat latający lub autentyczny pojazd pozaziemski" . Wśród zwolenników uproszczonej interpretacji dużym powodzeniem cieszy się wersja o niewidzialnym samolocie amerykańskim F-117, który zasłynął w czasie wojny w Zatoce Perskiej. Mimo dementi ambasady Stanów Zjednoczonych wersja ta była we Francji uporczywie lansowana przez całą wiosnę, poczynając od stycznia 1990 roku, chociaż jest absolutnie niewiarygodna: samolot, którego minimalna prędkość wynosi 300 km/godz. i którego silniki odrzutowe są stosunkowo głośne, w niczym nie odpowiada opisom świadków. Ponadto trudno sobie wyobrazić, aby tak utajniony samolot wysyłano z misją latania nad belgijskimi dachami. Wersja ta irytowała nieco belgijskie siły powietrzne, które wraz z SOBEPS uczestniczyły w wyjaśnianiu sprawy, a nawet wysłały w nocy z 30 na 31 marca myśliwce F-16 w celu przechwycenia tajemniczych UFO. Sugerowanie wersji o F -117 było wręcz afrontem dla wojskowych. Odpowiedzieli, więc na to raportem o wydarzeniach w nocy z 30 na 31 marca, przekazanym w czerwcu Belgijskiemu Stowarzyszeniu Badań Zjawisk Kosmicznych przez pułkownika Wilfrida De Brouwera, szefa Sekcji Operacyjnej Armii Powietrznej . Tekst ten należy do dziś do najbardziej wiarygodnych, jeśli chodzi o problem autentyczności UFO. Sporządzony przez majora Lambrechtsa, daje kompleksowy przegląd nie tylko raportów jednostek powietrznych, lecz także naocznych obserwacji patroli żandarmerii na temat nieznanych zjawisk dostrzeżonych w przestrzeni powietrznej na południe od osi Bruksela-Tirlemont w nocy z 30 na 31 marca 1990 roku. Raport wskazuje na fakt, iż "obserwacje, zarówno wizualne, jak i radarowe, miały taki zasięg, że podjęto decyzję o wysłaniu dwóch samolotów, F-16 i 1-JW, z zadaniem zidentyfikowania tych obiektów". Już na pierwszej stronie raport wyklucza możliwość pomyłki, co do następujących samolotów: W czasie zaistnienia faktów obecność lub loty próbne w belgijskiej przestrzeni powietrznej B-2 (niewidzialny bombowiec amerykański) lub F-11? A (Stealth), RPV (pojazdy zdalnie sterowane), ULM (bardzo lekkie zmotoryzowane), A W A CS (samoloty wczesnego ostrzegania) mogą być wykluczone. A oto jak Belgijska Armia Powietrzna przedstawia przebieg wydarzeń. O godzinie dyżurny kontroler punktu dowodzenia radarowego w Glons został powiadomiony przez żandarmerię, że dostrzeżono na kierunku Thorembais-Gembloux trzy nietypowe, nieruchome, ułożone w równoboczny trójkąt światła. Zmieniały swoją barwę na czerwoną, zieloną i żółtą. O godzinie żandarmeria doniosła o zbliżających się do trójkąta trzech kolejnych światłach. W tym czasie posterunek w Glons zarejestrował nie zidentyfikowany kontakt radarowy w odległości około pięciu kilometrów na północ od lotniska wojskowego w Beauvechain. Przesuwał się on na zachód z prędkością około 25 węzłów, czyli nieco poniżej 50 km/godz. Patrol żandarmerii potwierdzi...

ufo 50 tajemniczych lat